Chiricahua na wyzwanie indiańskie

Dawno mnie nie było na blogu. Ostatnio internet mi szwankuje, więc wybaczcie. Dziś na szybko, bo nadal ścigam się z dobrym zasięgiem. Prezentuję naszyjnik inspirowany sztuką Indian. Został wykonany na wyzwanie Szuflady – Indiańskie.

Pozwólcie, że tym razem oszczędzę Wam technicznych i materiałowych wpisów. Bardzo lubię moje indiańskie inspiracje. Nad takim tematem zawsze pracuje mi się lekko i przyjemnie. Naszyjnik łączy w sobie sutasz oraz elementy beadingu.

Naszyjnik jest dość duży. Element sutaszowy z „frędzlami” (jak przystało na indiańską biżuterię zwieńczone piórkami) i mocowaniem do sznura ma 20 cm długości. Natomiast sznur ma kolejne 44 cm. Tył wykończony ekoskórką w kolorze złotym.

Więcej zdjęć zaprezentuję w ciągu najbliższych dni. Słoneczko niestety już zaszło pozbawiając mnie dobrego światła.

Liebster Blog Award oraz Podaj Dalej

Witajcie Kochani :) Dziś wpis nie o biżuterii, a o wyróżnieniu jakie mnie ostatnio spotkało i ze strony dwóch wspaniałych osób. Pierwszym z nich (wymieniam chronologicznie ;)) jest nominacja do Liebster Award, którą otrzymałam od Magdaleny z pART of Me. Serdecznie dziękuję :)

A oto pytania od Madzi:

1. Jak tworzenie na Ciebie wpływa, jakie cechy buduje?

Kształtuje mnie, mój charakter i pozwala oderwać się od codzienności. Z całą pewnością rozwija moją cierpliwość, często do samej siebie. Ponad to wzrosła moja systematyczność i dokładność, a kreatywność przeszła na wyższy poziom ;) Ogólnie dzięki pracy nad biżutkami jestem spokojniejsza i czuję się spełniona w tym co robię. Poznałam też wielu nowych, ciekawych ludzi.

2.Czy bez bloga tworzyła byś systematycznie?

Blog sprawia, że systematycznie pracuję nad zdjęciami. Prace tworzyłabym regularnie, bo muszę co chwila zasilać swój sklepik ;)

3.Jak twoi znajomi reagują gdy dowiadują się że masz bloga?

Dziwili się na początku, ale obecnie chyba mało kto z mojego otoczenia o nim nie wie :) W sumie na początku często słyszałam ” a po co ci ten blog?”. Co prawda teraz więcej czasu spędzam na Facebooku, ale to blog właśnie pozwala mi poczuć więź z innymi twórcami.

4. W poście więcej zdjęć, czy tekstu?

Różnie z tym bywa, bo każdy post jest inny. Jeśli mam wiele do opowiedzenia pojawia się więcej tekstu, choć w przypadku biżuterii to jednak zdjęcia odgrywają kluczową rolę :)

5.Zdarzyło Ci się uczyć kogoś twojej techniki?

Uczyłam moją chrześnicę, ale ona do sutaszu to nie koniecznie się garnie. W mojej głowie kiełkuje myśl o warsztatach z podstaw haftu sutasz, tylko czy byliby chętni?

6.Jaka była twoja najtrudniejsza praca, jeśli nie wychodzi odpuszcasz?

Naszyjnik śnieżynka był dla mnie wyzwaniem, gdyż połączyłam tu beading oraz sutasz. Jednak najwięcej kłopotu przysporzyła mi podstawa kolii w całości wykonana z Toho. Nie szukałam żadnego tutka, bo zależało mi by to była w całości moja praca. Nie obyło się bez prucia i nerwów, ale zaparłam się i skończyłam :) Nie dopuszczam, gdy nie wychodzi mi dany element. Czasem odkładam taka pracę na kilka dni, by z nowymi siłami do niej powrócić.

7. Tworzysz od zawsze czy dopiero do jakiegoś czasu?

Tworzę od…zawsze :) Zaczęło się od pracy na drutach w wieku chyba 5 lat, a później samo jakoś poszło :) Miałam przerwę w czasie studiów, ale chyba od rękodzieła nie można uciec ;)

8.Zapisujesz swoje pomysły?

Czasem zapisuję, szkicuję, a czasem zaczynam pracę nad pomysłem od razu. Wszystko zależy od tego co w danym momencie mam na warsztacie i jakie zamówienia są w realizacji.

9.Z kim podzieliła byś się ostatnią kostką czekolady?

Z Narzeczonym :) Lubimy sobie wspólnie podjadać czekoladę ;)

10.Przepis na udany dzień?

Herbatka roibos, garść koralików i odrobina nici….a i nieco czekolady, to mój ideał ;)

11.Twoja wymarzona podróż ? gdzie i dlaczego?

Norwegia :) Po pierwsze jest tam chłodniej, a mój Narzeczony nie lubi upałów. Po drugie mieszka tam moja przyjaciółka. Po trzecie zawsze chciałam zobaczyć fiordy na żywo!

 

Powinnam nominować 11 osób, ale wybaczcie nie zrobię tego. Ciężko jest wybrać innych twórców, by nikogo nie pominąć.

 

PODAJ DALEJ

To zabawa, w której biorę udział u Oli z bloga Żeby było kolorowo :) Dziękuję Olu, że mnie wybrałaś! O co w niej chodzi? W sumie o to, że otrzymam od niej paczkę niespodziankę. Ola ma na to rok, a później to ja obdaruję kogoś paczką :) Piękne prawda?

Bransoletki Shine relacji Lublin-Lubin ;)

Dziś prezentuję 4 bransoletki, które powędrowały do Lubina :) Nie będę się rozpisywać, z czego powstały. Zapraszam do obejrzenie zdjęć, niech opowiedzą nieco o kolejnych Shine ;)

Bransoletki mają po ok. 17 cm i wszystkie powędrowały do Pani Magdy. Otrzymałam wiadomość, że bransoletki spodobały się :) Niech noszą się długo i przyjemnie :)

A oto cała rodzinka :)

Mroczne Cienie w czerni i granacie!

Nadrabiam sutaszowe zaległości :) Tym razem prezentuję drugą wersję wisiora Mroczne Cinie. Pierwszy powstał na wyzwanie KK i możecie go obejrzeć TU :) 

Kamieniem głównym jest Noc Kairu….choć to syntetyk, niezmiernie lubię z nim pracować :) Towarzyszą mu kuleczki Nocy Kairu, Onyksu, koraliki Fire Polish (Iris Blue), srebrne kuleczki, granatowy rivoli (nie Swarovski) oraz Toho PFG Aluminium.

Tył podkleiłam syntetycznym zamszem obszywając brzeg Toho Cosmos. Dodatkowo przyszyłam tu tunel wykonany z Toho służący do przełożenia łańcuszka. 

„Frędzle” wykonałam z koralików Toho (Opaque Jet, PFG Aluminium), Fire Polish (Iris Jet), kuleczek Nocy Kairu oraz fasetowanych kropel Onyksu.  Część sutaszowa ma długość 10,5 cm ( z frędzlami) oraz szerokość 5,5 cm. Zamontowana jest na łańcuszku wykonanym z koralików Toho (Opaque Jet, Metallic Cosmos) ściegiem twisted herringbone. Tasiemka ma długość ok. 56 cm z zapięciem (toggle wykonane z koralików).

Zapraszam do komentowania oraz na Facebook :) Umieściłam tam więcej zdjęć!